Patriotyzm w myśli o. Jacka Woronieckiego — relacja z wykładu

25 listopada 2025, podczas szkolnego Kiermaszu o. Jacka, mieliśmy okazję wysłuchać świetny wykład poświęcony postaci naszego patrona, o. Jacka Woronieckiego. Prelegentem był red. Michał Jędryka, były redaktor naczelny miesięcznika Odpowiedzialność i Tygodnika Bydgoskiego, zastępca dyrektora programu Radia PiK, współpracujący obecnie z Christianitas, prywatnie mąż i ojciec czworga dzieci.

Redaktor wyraził radość z wyboru o. Jacka Woronieckiego na patrona szkoły. Nazwał go postacią wciąż zbyt mało znaną, a jednocześnie niezwykle bogatą intelektualnie i duchowo. Podkreślił jego wyjątkowe pochodzenie – połączenie szlacheckiej tradycji i głębokiego zakorzenienia w kulturze polskiej – a także jego rolę jako zakonnika i myśliciela, w którego życiorysie splata się historia polskiej kultury, wiary i edukacji.

Dziękujemy za ten wyjątkowy wykład, który okazał się niezwykle wartościowy, uporządkowany i wzbogacający intelektualnie oraz duchowo. Poniżej publikujemy podsumowanie prezentowanych treści oraz link do nagrania: 

Posłuchaj całego wykładu:

Katolicyzm i polskość jako nierozerwalna całość

W pierwszej części wykładu pojawił się ważny wątek: związek polskości z kulturą katolicką. Nasz prelegent przypomniał, że według Woronieckiego religia i kultura chrześcijańska współtworzyły przez stulecia polską tożsamość. Odwołał się również do Romana Dmowskiego, który – choć sam był niewierzący (nawrócił się dopiero krótko przed śmiercią) – uważał, że usunięcie katolicyzmu z życia narodowego prowadzi do erozji polskiej tożsamości.

Red. Michał Jędryka zwrócił także uwagę na znaczenie wychowania klasycznego w nauczaniu o. Woronieckiego. Jego monumentalne, trzytomowe dzieło „Katolicka etyka wychowawcza” łączyło refleksję etyczną z praktyką wychowawczą. O. Woroniecki podkreślał, że etyka jest żywa tylko wtedy, gdy prowadzi do kształtowania charakteru i postaw.

Patriotyzm jako przedłużenie miłości do rodziny

Następnie wybrzmiał główny tematu wydarzenia: patriotyzm i umiłowanie ojczyzny w nauczaniu o. Jacka Woronieckiego. Patron naszej szkoły pisał, że patriotyzm wyrasta z tego samego korzenia, co miłość do rodziców. Przykazanie „Czcij ojca swego i matkę swoją” – oparte na relacji z konkretnymi osobami – staje się punktem wyjścia do uogólnienia tej postawy: wdzięczności wobec przodków, wspólnoty i kultury, która nas ukształtowała. Człowiek zawsze jest zanurzony w jakimś społeczeństwie, które nam dało tożsamość – nasza tożsamość z tego społeczeństwa wynika.

Dla o. Woronieckiego patriotyzm nie jest abstrakcją, ale konkretną odpowiedzią na otrzymane dobro.  Na to dobro składają się m.in.:

  • język,
  • wspólny obyczaj,
  • wspólna historia, wspólne doświadczenia
  • religia.

To właśnie te elementy, według Woronieckiego, składają się na tożsamość człowieka i na jego przynależność do narodu.

Cnota a nawyk

Woroniecki definiuje patriotyzm jako cnotę, czyli – w duchu tomistycznym – stałą dyspozycję rozumu i woli. Nie jest to uczucie ani jednorazowy zryw. Z tego wynikają daleko idące konsekwencje, ponieważ taką stałą dyspozycję człowiek nabywa w określony sposób. Red. Michał Jędryka przywołał tu anegdotę o generale Wellingtonie, która ilustruje, że nawyk sam w sobie nie jest jeszcze cnotą: można mieć dobre przyzwyczajenia, ale dopiero połączenie wyćwiczonej woli i świadomego rozumu tworzy prawdziwą cnotę, zdolną działać odpowiedzialnie i adekwatnie do sytuacji. Jako ilustrację przywołał także przykłady z życia codziennego: jeśli ktoś ma chwalebny nawyk sprzątania wieczorem, ale właśnie w tym momencie ktoś potrzebuje pilnej pomocy — upieranie się przy rutynie byłoby nie tylko nierozumne, ale wręcz moralnie błędne.

Wyrabianie cnoty można za to porównać do sportu. Tak jak zawodnik nie osiągnie mistrzostwa bez wielokrotnego treningu, tak człowiek nie osiągnie dojrzałości moralnej bez ćwiczenia konkretnych dobrych czynów. Jednak aby ten trening był wartościowy, musi być kierowany rozumem, a nie jedynie emocjami. I tu pada wyraźna krytyka jednego z przywar polskiej mentalności — sentymentalizmu. Według Woronieckiego kierowanie się w pierwszej kolejności uczuciem prowadzi do powierzchowności, również w patriotyzmie.

Patriotyzm a nacjonalizm — dwa różne pojęcia

W tej części wykładu omawiane było także rozróżnienie między patriotyzmem a nacjonalizmem. Dla wielu współczesnych słuchaczy może być ono zaskakujące — o. Woroniecki nie uważa bowiem nacjonalizmu za coś z natury negatywnego. W jego ujęciu:

  • patriotyzm to zespół cnót osobistych, skierowanych na dobro ojczyzny,
  • nacjonalizm to postawa społeczno-polityczna, czyli skłonność do działań na rzecz narodu.

Umiłowanie swoich rodaków jest większe niż innych ludzi — o. Woroniecki uznaje to za naturalny fakt psychologiczny. W jego ujęciu nacjonalizm ma wyrażać troskę o własny naród, tak jak troszczymy się w pierwszej kolejności o własną rodzinę. To znana z etyki klasycznej zasada ordo caritatis — porządku miłości, który nakazuje najpierw dbać o tych, którzy są nam najbliżsi.

Właśnie rodzina staje się dla o. Woronieckiego punktem odniesienia do zrozumienia narodu. Skoro dziecko jest naturalnie zobowiązane do szacunku wobec rodziców, to w analogiczny sposób człowiek jest zobowiązany do szacunku wobec swojej wspólnoty narodowej — tej większej, wielopokoleniowej rodziny.

Wypaczenia patriotyzmu

O. Woroniecki wskazał kilka zagrożeń, jakie stoją przed prawidłowo rozumianym patriotyzmem:

  • patriotyzm sentymentalny i bierny — dużo mówi o ojczyźnie, ale nic dla niej nie robi;
  • patriotyzm wąski i wykluczający, zwany szowinizmem — skoncentrowany nie na trosce o własnych rodaków, lecz na poszukiwaniu wroga. Przywołana tu została ciekawa geneza pojęcia „szowinizm”, wywodzącego się od postaci Nicolasa Chauvina — napoleońskiego żołnierza, słynącego z przesadnej, wręcz fanatycznej lojalności wobec cesarza. Chauvin stał się symbolem ślepego oddania, które w skrajnej formie przeradza się w wrogość wobec innych. Taki właśnie, zniekształcony patriotyzm, o. Woroniecki jednoznacznie odrzucał.
  • patriotyzm bałwochwalczy – wynoszenie narodu ponad zdrowy rozsądek, a nawet ponad porządek moralny. To taki sposób myślenia o narodzie, który wynosi go do rangi absolutu, jak gdyby wspólnota etniczna czy państwowa mogła pełnić funkcję Boga. Na przykładzie rosyjskiego mesjanizmu narodowego można wywnioskować jak niebezpieczne jest przypisywanie narodowi misji nadprzyrodzonej, która w rzeczywistości przysługuje jedynie Kościołowi.
  • patriotyzm rewolucyjny – emocjonalny, utożsamiający miłość do ojczyzny wyłącznie z heroizmem i walką, zamiast codziennym, systematycznym wysiłkiem dla dobra wspólnego. Wielkie czyny bywają konieczne, ale nie mogą zastąpić obowiązków życia zwyczajnego.

Kościół i Ojczyzna — dwie miłości wyrastające z jednego korzenia

Najgłębszym elementem myśli Woronieckiego jest jednak ukazanie harmonii między miłością Kościoła a miłością Ojczyzny. Obie te rzeczywistości — choć różne — wyrastają z jednego źródła: wdzięczności.

Ojczyzna jest wspólnotą naturalną, przyrodzoną, która daje człowiekowi język, kulturę, zakorzenienie i sposób myślenia. Kościół natomiast jest wspólnotą nadprzyrodzoną, formującą człowieka na poziomie duchowym i moralnym. Obie te rzeczywistości karmią człowieka, wychowują go. Jedna karmi pokarmem ludzkim, druga — duchowym; jedna wychowuje do cnót naturalnych, druga wyposaża w cnoty nadprzyrodzone.

W tym kontekście Woroniecki mówi o Kościele jako „narodzie nadprzyrodzonym”. To określenie nie tylko metaforyczne — podkreśla, że więzi wewnątrz Kościoła są realne, choć innego porządku niż więzi narodowe. Oparte są na wierze, nadziei i miłości, a więc na tym, co przekracza biologię, geografię czy historię.

Co więcej, miłość Kościoła i miłość Ojczyzny nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale wręcz się wzajemnie wspierają. Woroniecki odwołuje się do zasady „solidarności cnót”: ćwiczenie jednej cnoty wzmacnia inne. Tak samo, rozwijając miłość do ojczyzny, człowiek staje się bardziej otwarty na głębsze zrozumienie Kościoła; rozwijając miłość do Kościoła — staje się bardziej wrażliwy na dobro własnego narodu.

Kościół, zdaniem o. Woronieckiego, oczyszcza patriotyzm z nienawiści do innych narodów, z pogardy, z kultu siły czy politycznego fanatyzmu. Wskazuje, że naród nie jest absolutem, lecz wspólnotą naturalną, która ma swoje miejsce w większym planie.

To Kościół uczy też myślenia w perspektywie wieczności — perspektywie, w której różne narody współtworzą jedną rodzinę świętych. W ten sposób patriotyzm otrzymuje właściwą miarę: nie staje się bożkiem, ale pozostaje piękną, uporządkowaną cnotą.

Zarzuty wobec koncepcji Woronieckiego

O. Woroniecki musiał zmierzyć się z krytyką — szczególnie ze strony środowisk marksistowskich, materialistycznych czy egzystencjalistycznych. Zarzucano mu, że jego wizja patriotyzmu jest „średniowieczna”, zakorzeniona w tomizmie, nieprzystająca do współczesności.
Autor odpowiadał jednak konsekwentnie: natura ludzka się nie zmienia. Zmieniają się ideologie, mody intelektualne, okoliczności polityczne, ale sam człowiek jako byt pozostaje taki sam — z tymi samymi potrzebami moralnymi i duchowymi.

Drugi zarzut dotyczył nacjonalizmu. O. Woroniecki definiował go inaczej niż jest to obecnie powszechnie rozumiane. Według niego zdrowy nacjonalizm nie jest szowinizmem – nie wiąże się ani z agresją, ani z izolacjonizmem. Oznacza raczej naturalną, umiarkowaną i uporządkowaną miłość do własnego narodu, wypływającą z wdzięczności za dobro otrzymane od wspólnoty, a nie z lekceważenia czy wrogości wobec innych.

Cnota umiaru jako klucz do rozumienia patriotyzmu

Wykładowca, nawiązując do filozofii Arystotelesa, przypomniał, że fundamentem myślenia o cnotach — a więc również o patriotyzmie — jest zasada złotego środka. Męstwo, klasyczny przykład podawany przez Stagirytę, znajduje się pomiędzy tchórzostwem a brawurą; nie jest ani brakiem odwagi, ani jej przesadą. Św. Tomasz z Akwinu, a za nim o. Woroniecki, rozciągają tę logikę na wszystkie niemal cnoty: każda z nich ma swoje skrajności, których należy unikać, i swój punkt optymalny, do którego rozum i wola mają prowadzić człowieka.

Jedynie miłość Boga — jak zaznacza św. Tomasz — nie zna miary. Można kochać Boga nieskończenie, bo On sam jest nieskończonym Dobrem. Wszystkie inne akty moralne, nawet te najbardziej wzniosłe, wymagają umiaru i wewnętrznego ładu.


Podsumowanie

Patriotyzm emocjonalny w epoce mediów

W tym miejscu red. Michał Jędryka przeszedł do jednej z najbardziej aktualnych obserwacji. O. Woroniecki nie mógł przewidzieć epoki mediów społecznościowych, dynamicznej telewizji czy potężnego oddziaływania kina. Współczesna kultura — jak wskazał nasz prelegent — została zdominowana przez inżynierię emocji. Całe zespoły specjalistów projektują przekaz nie po to, aby uczyć myśleć, lecz po to, by wywoływać określone reakcje. Lenin nazywał kino „najsilniejszym narzędziem polityki”, a dzisiejsze media przejęły tę rolę z jeszcze większą precyzją i skalą.

W takim świecie patriotyzm oparty głównie na wzruszeniu, wzmożeniu czy chwilowym entuzjazmie staje się szczególnie kruchy. Staje się podatny na manipulację, nowe mody, propagandę, medialne kampanie, które wznoszą emocje, po czym równie szybko je wygaszają. Człowiek reagujący przede wszystkim uczuciem jest najłatwiejszym celem dla inżynierii społecznej.

Dlatego szkoła klasyczna miała jedno podstawowe zadanie: uczyć myśleć, nie reagować. Ćwiczyć rozum i wolę, a nie sprzyjać spontanicznym impulsom. Dopiero wykształcone cnoty sprawiają, że człowiek potrafi odpowiedzieć na bodziec szybko, ale nie bezrefleksyjnie — odpowiedzieć nie emocją, lecz rozsądkiem i moralnym rozeznaniem.

Aktualność myśli o. Woronieckiego

W tym kontekście nauczanie Woronieckiego o cnocie jako podstawie postępowania nabiera wyjątkowego znaczenia. Cnota nie ulega nastrojom społecznych kampanii, nie daje sobą manipulować, nie rozpala ani nie uspokaja serca na zawołanie. Jest jak wewnętrzny kompas, który prowadzi człowieka przez chaos medialnych bodźców. Dlatego myśl o. Woronieckiego okazuje się nie tylko klasyczna, lecz także prorocza.



Dyskusja po wykładzie

Po zakończeniu wykładu rozmowa przeniosła się na kwestie związane z językiem, tożsamością narodową i rolą Kościoła w kształtowaniu patriotyzmu. Uczestnicy podkreślali, że język ojczysty nie jest tylko narzędziem komunikacji, lecz jednym z najcenniejszych elementów kulturowego dziedzictwa. Zanik bogactwa słownictwa, wulgaryzmy i banalizacja języka to nie tylko kwestia estetyki, lecz realny wpływ na sposób myślenia i przeżywania wspólnoty narodowej. Obserwowano, że wyrażenia zrozumiałe dla starszych pokoleń stają się dla młodszych niezrozumiałe, co prowadzi do stopniowego ubożenia pamięci wspólnej i zdolności rozumienia tradycji.

Rozmowa zeszła także na temat zagrożeń płynących z sentymentalizmu i fideizmu. W obu postawach – choć pozornie odmiennych – obecne jest odchodzenie od rozumowego fundamentu moralności i wiary. Sentymentalizm stawia uczucia ponad rozum, fideizm sprowadza wiarę do irracjonalnego impulsu. Skutkiem jest podatność człowieka na manipulacje i ideologie. Podkreślano potrzebę powrotu do racjonalizmu w sensie klasycznym: taki racjonalizm porządkuje życie duchowe według zasad rozumu i woli, nie wykluczając transcendencji.

Nie zabrakło także refleksji nad rolą Kościoła w wychowaniu patriotycznym. Wspominano, że w ostatnich dekadach część duchowieństwa przestała kłaść nacisk na formowanie wiernych w duchu patriotyzmu katolickiego. Tymczasem więzi między katolicyzmem a polskością są integralne – Kościół uczy porządku moralnego, właściwego rozumienia wolności i odpowiedzialności, a te wartości stanowią fundament siły narodu. Gdy te więzi słabną, trudniej jest rozumieć patriotyzm jako cnotę, a łatwiej redukować go do ideologii lub emocjonalnego impulsu. W dyskusji przypominano przykład Romana Dmowskiego, który dostrzegał katolicyzm jako fundament kultury polskiej – więź, której współcześnie staje się coraz trudniej doświadczać i przekazywać.

Dziękujemy za udział w Kiermaszu o. Jacka!
Konkurs „Powstanie Wielkopolskie na Pałukach i Kujawach”
Może Cię zainteresować:
>
Success message!
Warning message!
Error message!